Projekt u Malwiny, tydzień 1 - KWIATY

/
18 Comments
Wczoraj w ostatniej chwili do końca pierwszej tury u Gosi dołączyłam swoją pracę, teraz w ostatniej godzinie zgłaszam mój makijaż inspirowany tematyką kwiatową. Ciężko mi się połapać z terminami, nabrałam sobie trzy akcje naraz i jeszcze dochodzą do tego konkursy - oj, trzeba pilnować dat... :-) Powiecie: "kup sobie notes, zapisuj" - ale ja nigdy nie prowadziłam terminarza i w gruncie dobrze mi z tym. W głowie rozplanowuję sobie teraz tydzień z góry, co mniej więcej kiedy zmaluję. Jak widać, bywa to tak napięte, bo jednak "w praniu" wychodzą różne sytuacje, że czasem zamiary trzeba przełożyć na inny termin. No i w efekcie dodaję moje prace na sam koniec trwania danego tygodnia. ;)

U Malwiny zaczynamy od tematyki kwiatowej. Notabene zagości u mnie ona na dniach jeszcze raz, ściślej mówiąc jednak będą to kwiaty tropikalne (w ramach akcji u Gosi). Szukałam i szukałam swojej inspiracji - chciałam, by wybrana przeze mnie roślina prezentowała bogactwo barw. To, co mi przychodziło do głowy, nie do końca spełniało moje wewnętrzne kryteria. Z pomocą przyszedł mi atlas polskiej przyrody. Początkowo w oko wpadł mi fiołek polny i długo, długo nic go nie pobijało, póki nie trafiłam na dział z roślinami goryczkowatymi, a tam ujrzałam ten piękny okaz:


Ów uroczek to goryczka wąskolistna. I już wyjaśniam, dlaczego w moim makijażu ukazały się elementy, których kwiat ze zdjęcia nie ukazuje. Otóż, w moim atlasie sfotografowana goryczka miała żółte zakończenie słupka (więc nałożyłam na środek powieki ten kolor), a na płatkach dostrzegłam małe białawe plamki - umieściłam je w okolicach łuku brwiowego.


Gdy malowałam, jeszcze słoneczko świeciło mi w okno, ale gdy skończyłam, zrobiło się zimno. Ale i tak uśmiech towarzyszył mi na twarzy! :-)


Kosmetyki: cienie z palety Sephora, cień z palety Sleek, cień L'Oreal Color Infaillible Smoothie 
Kiwi, eyeliner w pisaku Golden Rose, sztuczne rzęsy Donegal, mascara Classics 3D Lash Defined, bronzer i róż z palety Sephora, błyszczyk FM Subtle Rose, Duraline
 
Przy okazji tego makijażu, muszę po prostu wyrazić moje niezadowolenie z cienia L'Oreal użytego w powyższym makeupie.
 
  
Kiedy ujrzałam jego zdjęcie w sieci, od razu zapragnęłam go mieć. W mojej kolekcji cieni są zgniłe zielenie, oliwkowe zielenie, mięty, zielenie w mieszance z niebieskościami i turkusami, a także zakreślaczowa zieleń... Brakowało mi jednak właśnie takiej trawiastej, nasyconej zieleni. "Oto on!" - ucieszyłam się w myślach na jego widok. I tak myślałam do chwili, gdy nie zaczęłam go aplikować, ale o tym później. Pierw skupię się na opakowaniu. No, ładne - wygląda całkiem przyjemnie w kosmetyczce ten słoiczek.
 
 
Jako, że ten cień ma - zgodnie ze słowami producenta - innowacyjną konsystencję (pośrednia między pudrem, a kremem), to do słoiczka została dodana praska, by produkt zachowywał kształt. Miło, że pomyśleli, ale nie podzielam ich entuzjazmu co do tej "wspaniałej" konsystencji. W słoiczku mamy kremowy cień, jest taki ubity i wilgotny. Producent obiecuje, że po nałożeniu na aplikator, palec, etc. zachowa się jak cień pudrowy. No i tu mamy schodki. Pędzlem to absolutnie nie chce współpracować - wredal jeden zbryla się i grudkuje. Więc trzeba ratować się palcem i wklepywać, bo rozcieranie niekoniecznie da dobry efekt. I teraz wklepuj sobie ów specyfik dobrą chwilę, bo pigmentacją to on nie grzeszy. Mnie interesował nasycony trawiasty kolorek, a nie jakaś delikatna poświata... Miałam nadzieję, że Duraline go poratuje i zrobię sobie z niego odjazdowy eyeliner. Gdzie tam! Czarodziejski wyrób Inglota dawał sobie radę u mnie z różnymi oporniakami, a ten jak chciał tkwić w grudkach, to nie przestawał... Kupiłam go na kosmetykizameryki.pl za 12.99 i żałuję wydanych pieniędzy. Co ciekawe, wzięłam sobie inny odcień przy zamówieniu i on zachowuje się troszkę inaczej, kiedyś Wam przybliżę.


You may also like

18 komentarzy:

  1. Makijaż cudowny, ale czuje ze staje sie monotematyczna w stosunku do Ciebie bo nie mam do czego się ,,przywalić '' :) Podejrzanie tanio zakupiłaś ten cień bo u mnie w DE kosztuje od 8 do 10 €. Faktycznie zieleń cudna i mocno zachęcająca ale nawet jej nie widziałam u nas, zaintrygowało ta sprawa chyba się jutro do rossmanna przejdę i sprawdze czy tu taki jest i co z jego wnętrzem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Łoo kruca jak to mówili w jakimś kabarecie :) Świetny i staranny makijaż - boski :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam fiolet i jest ok. :) może ta zieleń jest jakaś wadliwa po prostu?

    a makijaż jest po prostu śliczny, do tego Ty taka ładna jesteś i po prostu cudna kombinacja. napatrzeć się nie mogę :]

    OdpowiedzUsuń
  4. buźkę masz śliczną:) stworzoną do takich makijaży:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie! Bardzo mi się podoba:-) Połączenie kolorów i ta kreska idealna!!

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW!!! Niedługo dodam podsumowanie, więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny makijaż :D Jestem oczarowana połączeniem kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle genialnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale majstersztyk, ja mam problem jednym kolorkiem oczy pomalować, a tu takie cuda ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. śliczny makijaż :D
    http://bee-yooursellf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ślicznie wyglądasz.Rozumiem już czemu masz wątpliwości co do mojej zabawy.Faktycznie jest kilka w których bierzesz udział.Jeśli jednak się zdecydujesz będzie mi niezmiernie miło.;)

    OdpowiedzUsuń
  12. piekny makijaż:) wyglądasz w nim bardzo egzotycznie:)

    OdpowiedzUsuń