Oriflame, Giordani Gold, Volume Delight Mascara

/
17 Comments
Znowu odzywam się po tygodniu na blogu. Na szczęście na moim fanpage'u mogę cały czas utrzymać łączność z Wami, z czego ogromnie się cieszę. Bardzo dziękuję Wam za wszelkie słowa uznania wobec mojej twórczości, jakie do mnie różnymi drogami kierujecie. Czasem aż mi brakuje leksyki, by podziękować... Aczkolwiek wiedzcie, że ilekroć sobie o nich przypomnę, przesyłam Wam w myślach uśmiechy. :-) Pewnie uznacie, że zaczynam robić jakieś podsumowania... Nie, jeszcze nie czas na to - prawdę mówiąc równie dobrze mogłabym każdy wpis zaczynać od podziękowań dla Was, ponieważ gdyby nie Wasze wsparcie, nie byłoby mnie tu. Jeszcze zapewne nieraz na łamach bloga do tego wrócę. A teraz zapraszam na nowy makijaż. Stworzyłam go na konkurs u MJSMakeup, czego zapowiedź umieściłam dziś w godzinach przedpołudniowych na Facebooku. Tu możecie go serduszkować. :-)

Kosmetyki: cienie z palety Sephora, paleta Sleek Acid, paleta Sleek Sunset, pigment Inglot Body Pigment Powder (195), cień Inglot Freedom System (353), kredka Pierre Rene Eye Matic (02), kajal Hashmi, eyeliner Maybelline Lasting Drama Eyeliner (Intense Black), rzęsy Essence, mascara Oriflame Giordani Gold Volume Delight Mascara, róż Golden Rose Teracotta Blush, szminka AVON Ultra Rich Color (Lava Love), błyszczyk z palety Sephora

Z przyjemnością teraz Wam przybliżę tusz do rzęs z oriflame'owskiej serii Giordani Gold.


Do mojej kolekcji trafił dzięki Ori-Team. Już od razu zwrócił moją uwagę eleganckim designem. Zadbano o to, by prezentował się stylowo. Złotko - coś, co lubię!


Kupując tusz Giordani Gold otrzymujemy 8 ml kosmetyku. Początkowo charakteryzuje się dość luźną konsystencją, ale jak wiadomo, ten fakt dotyczy większości mascar. Normalką zatem jest, iż problem znika po kilkunastu użyciach, ponieważ tusz troszeczkę gęstnieje do tej najoptymalniejszej postaci. Jest trwały i nie kruszy się w ciągu dnia. Spokojnie możemy mu zaufać - pod koniec dnia nie będziemy straszyć charakterystyczną "pandą" pod oczami. Przy okazji muszę zaznaczyć, że skoro produkt cechuje się dobrą wytrzymałością, to jednocześnie trochę trzeba się przyłożyć do demakijażu (porównuję na podstawie zmywalności posiadanych przeze mnie dotąd mascar), ale nie jest on wodoodporny.


Producent proponuje dość dużą szczoteczkę. Za chwilę pokażę Wam na zdjęciach efekty i przekonacie się, co ten tusz potrafi.


Tak wyglądają moje "gołe" rzęsy. Według mnie są dość fajne, ale rosną nieco skierowane w dół, na końcówkach lekko się podkręcają z kolei.


No to lecim z pierwszą warstwą. :-) Zaznaczam, że moja technika malowania sprawia, iż udaje mi się nieco podkręcić rzęsy bez zastosowania zalotki. Dlatego jeśli Wy nie opanowałyście jeszcze swojej metody podnoszenia włosków, to używając tego tuszu uzyskacie zalotniejsze spojrzenie za sprawą starej, dobrej zalotki. Po prostu. Jakkolwiek nie da się odmówić Giordani Gold tego, że ładnie definiuje oko i pogrubia rzęsy - stają się bardziej wyraziste. Wydłużone nieznacznie natomiast.


A to druga warstwa. Rzęsy są jeszcze wyraźniejsze (przy czym na szczęście zabrakło sklejania i grudek), ale nie zyskały na wydłużeniu. Wnioski wysnuwają się takie, że mascara spełnia swoją rolę. Zgodnie z obietnicą, dodaje objętości oprawie oczu (zresztą sama nazwa wskazuje, że niemalże zachwyca efektem pod tym względem). Zatem z czystym sumieniem mogę ją polecać dziewczynom o rzadkich i/lub cienkich rzęsach, lepiej gdy przy okazji będą one nie najkrótsze.

Cieszę się, że mogłam wypróbować Giordani Gold. Żeby zdobyć ten kosmetyk, wcale nie musiałam rozglądać się za konsultantką Oriflame. W sprawach kosmetyków tej szwedzkiej marki zawsze niezawodny i szybki jest Ori-Team. Koniecznie śledźcie również ich fanpage'a, żeby na bieżąco otrzymywać informacje o kuszących ofertach i niesamowitych okazjach.

Aby móc kupować kosmetyki Oriflame nie potrzebujecie konsultantek! Możecie kupować kosmetyki Oriflame taniej o 23% niż w katalogu rejestrując się w e-sklepie Oriflame. Zarejestrować można się na stronie www.ori-team.pl

Na zakończenie tego dość długiego wpisu pozostawiam Wam jeszcze do oględzin moje kolejne, makijażowe owoce współpracy z Beyonce.com.pl i JenniferLopez.pl. Klikając na poniższe zdjęcia przeniesiecie się na stronki, gdzie zostały zaprezentowane tutoriale do danych makeupów.

A tu możecie serduszkować go na MUG.

A ten tu. Ślicznie dziękuję za wszystkie dowody wsparcia! :*


You may also like

17 komentarzy:

  1. piękny makijaż ! :) a co do mascary to taka sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna kolorystyka makijażu :) wygląda bardzo wiosennie :) podoba mi się

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie wyszło, trzymam kciuki, ja właśnie wklejam swoją propozycje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie teraz najlepszym tuszem jest ten pomaraczowy od AVON:)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny ten pierwszy makijaż! jestem zachwycona
    ;)) http://nadlivka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń